ołów

Co z tymi rybami?!

ołów

Większość z Was spotkała się zapewne z powielanym w mediach stwierdzeniem o konieczności ograniczenia konsumpcji ryb ze względu na ich skażenie, a konkretnie: wysoką zawartość metali ciężkich, polichlorowanych bifenyli (dl-PCB) i dioksyn, czyli związków organicznych łatwo przedostających się do organizmu ludzkiego, które w nadmiarze wywołać mogą szereg negatywnych konsekwencji zdrowotnych, począwszy od zaburzeń hormonalnych aż po nowotworzenie.
                                                                                Jakie są fakty?

Bazując na danych publikowanych przez Morski Instytut Rybacki-Państwowy Instytut Badawczy, zajmujący się realizacją badań z zakresu oceny wartości odżywczej w produktach rybołówstwa i stopniem ich zanieczyszczenia, można stwierdzić, że:

  1. Przeciętny Polak wraz z rybami pobiera ok. 7% dioksyn + dioksynopodobnych polichlorowanych bifenyli (dl-PCB). Znacząco większa ilość tych zanieczyszczeń spożywana jest z mięsem (43% !), a także z produktami  mlecznymi (35%). Dla porównania, w Finlandii dioksyny są pobierane głównie z ryb (63%),   następnie z produktów mlecznych (16%) i mięsa (6%). W USA natomiast dominuje mięso, dalej   produkty mleczne i ryby, stanowiąc kolejno 53, 35 i 7%.

  2. Przekroczenia dopuszczalnych zawartości sumy dioksyn i dioksynopodobnych polichlorowanych bifenyli (dl-PCB) stwierdzono tylko w łososiu bałtyckim i troci wędrownej. W przypadku łososia bałtyckiego tolerowane tygodniowe pobranie dioksyn i dl-PCB osiągane jest przy spożyciu ok.100g. W przypadku łososia norweskiego, jest to zdecydowanie więcej, bo 570g dla łososia wędzonego i przypuszczalnie ok. 100g więcej dla ryby nie poddanej wędzeniu. W przypadku innych gatunków ryb, zawartości niebezpiecznych związków są znacząco mniejsze. Dopuszczalne tygodniowe dawki wynoszą:

-400g dla śledzia
-2,5kg dla pstrąga
-950g dla dorsza bałtyckiego
-1170g dla makreli wędzonej
-2510g dla tuńczyka w oleju
-7000g dla karpia

3. Oceniając zawartości metali ciężkich: ołowiu, rtęci i kadmu, można z całą pewnością napisać, że zagrożenie     jest  niewielkie, gdyż stanowią niski (od 0,36 do 3,5%) odsetek określonej dla nich tygodniowej tolerowanej    dawki pobrania.


                                             W oparciu o powyższe dane, można wysnuć kilka zaleceń:

  1. Jeśli jesteś miłośnikiem rodzimego łososia – nie musisz go całkowicie eliminować z diety. Wystarczy, że zmniejszysz jego spożycie do 1-2 porcji w miesiącu. Mimo to, wybieraj przede wszystkim ryby, które zawierają mniej niebezpiecznych składników.

  2. Jeśli obawiasz się o skażenie mięs toksynami, znajdź sklepy, w których sprzedający wzbudzą Twoje zaufanie. Wypytaj o pochodzenie i jakość produktów. Świadomość żywieniowa sprzedawców rośnie i zakładanie, że wszyscy kłamią i chcą nam wcisnąć ,,byle co’’ mija się z rzeczywistością.

  3. Do wszelkich nowinek żywieniowych, zarówno tych mówiących o niebezpieczeństwach jak i dobroczynnym działaniu wynikającym ze spożycia danych produktów podchodź z rezerwą. Warto zawsze weryfikować czy krążące opinie są faktem.

  4. Nie zapomnij o kolejnym czwartku z żywieniem w sporcie 😉



*Tych najbardziej dociekliwych zapraszam do zapoznania się z materiałami dostępnymi pod adresem http://dioksynywrybach.pl/